Opublikowano

Sklepy Na Pograniczu Prawa – GrowShopy, HeadShopy

Sklepy, Grow Shopy, Head Shopy, THC, CBD, Susz, Prawo

Grow Shopy oraz Head Shopy zajmują się sprzedażą akcesoriów, przeznaczonych dla hodowców oraz konsumentów marihuany. Z reguły, według europejskiego prawa, ich biznes jest legalny. Jednak jeden składnik aktywny, zwarty w roślinie marihuany powoduje, że sprzedawcy ciągle mają problemy z władzami. Oczywiście chodzi o psychoaktywne THC. Od niedawna na rynku pojawił się także susz CBD, który, jak się okazuje, powoduje problemy z prawem dla tego, kto go zakupił.

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Przychodzi klient do stacjonarnego sklepu z nasionami konopi indyjskich albo do growshopu. Zaczyna on opowiadać o swoich planach hodowli marihuany. Jeszcze inny pyta o konkretną odmianę. Zdarza się i tak, że do sklepu przychodzi policja z narkotykami zapakowanymi w woreczki z logo danego sklepu albo przychodzi po to, aby aresztować pracownika, bo jeden z klientów został zatrzymany za robienie nielegalnych rzeczy, a po dogadaniu się z policją zaczął zeznawać, i zeznał między innymi na pracownika.

W Polsce większość sklepów stacjonarnych z nasionami marihuany jest tak skonstruowana, że albo tuż za ścianą znajduje się sklep z akcesoriami do uprawy, albo w ogóle w jednym sklepie sprzedaje się i to i to. I teraz owy klient, który został aresztowany, zeznał, że pracownik danego sklepu nie dość, że sprzedał mu nasiona oraz sprzęt do uprawy marihuany, to jeszcze miał tego świadomość, i nawet doradził mu co i jak ma robić.

Headshopy zajmują się sprzedażą akcesoriów dla palaczy, takie jak fajka wodna, bongo, czy popularne wśród konsumentów marihuany fifki. Można w nich także znaleźć akcesoria typowe dla Growshopów, czyli takie do uprawy roślin we własnych czterech ścianach.

Brak Odpowiedzialności po Stronie Sprzedawcy

Sklepy zwykle działają legalnie. Oferta i sprzedaż tych towarów nie jest usankcjonowana przez ustawodawcę i jest w dużej mierze tolerowana przez społeczeństwo. Sprzedawca, czy też właściciel sklepu, nie odpowiada za to, w jakim celu klienci nabywają towar. Usługodawcy z reguły starają się nie naruszać obowiązujących przepisów.

Oznacza to, że trzeba nie tylko mieć wiedzę na temat panującej sytuacji prawnej, ale także umieć starannie dobierać słowa podczas obsługi klienta. Jeśli klient chce wiedzieć, do czego służ waporyzator, to nie można powiedzieć, że służy do palenia marihuany, ale że jest on przeznaczony do palenia wyrobów tytoniowych. Z kolei w growshopie należy uważać na inne rzeczy. Chodzi głównie o nawozy, oświetlenie LED i growboxy do uprawy roślin. Wszystkie te rzeczy można używać do uprawy drzewek bonsai lub chmielu – ale także marihuany. Sprzedawca nie może jednak doradzać swoim klientom w tej kwestii, gdyż produkcja narkotyków, a dokładniej mówiąc, uprawa konopi jest zabroniona.

Jednak niemalże każdy sprzedawca w takim sklepie wie, czy też ma świadomość tego, że nie każdy kupujący robi z produktami legalne rzeczy, a raczej to, że każdy klient robi rzeczy nielegalne. Podczas gdy właścicielom headshopów można częściowo zarzucić ukierunkowanie swojej oferty na konsumentów raczej legalnych używek, to asortyment w growshopach jest całkowicie przeznaczony do nielegalnej uprawy konopi, i to w uprawach indoor, czyli w zamkniętych pomieszczeniach.

Aby nie znaleźć się w centrum zainteresowania władz porządkowych wiele sklepów zrezygnowało ze sprzedaży dopalaczy, która w międzyczasie jest już w ogóle nielegalna. To, czy sklepy znajdą się w centrum zainteresowania śledczych, czy też nie, często zależy jednak od nastawienia lokalnej policji i prokuratorów.

Rosnący Handel z Cannabidiolem, Czyli CBD

Od kilku miesięcy narasta problem ze sprzedażą tak zwanego suszu CBD. Są to po prostu kwiaty pozyskane z zatwierdzonych unijnych odmian konopi przemysłowych. Wizualnie nie można ich odróżnić od kwiatów nielegalnej marihuany, czyli kwiatów o wysokiej i odurzającej zawartości aktywnego składnika THC. Problem polega jednak na tym, że sprzedawany susz CBD wykazuje o wiele większą zawartość THC, niż dopuszczalne 0,2%.

Sklepy, które sprzedają susz CBD całkowicie umywają ręce od ewentualnych konsekwencji prawnych, gdyż po otwarciu opakowania to klient odpowiada za to, co znajduje się w środku. Tym sposobem, kupując susz CBD o większej dawce THC niż 0,2% jako klient narażasz się na problemy z prawem. Policja, chcąc zwiększyć sobie statystyki, nie będzie pogłębiała się w sprawie, kto Ci to sprzedał. To Ty dostaniesz zarzuty za posiadanie narkotyków. Nawet, jeśli nie byłeś świadom tego, że ktoś sprzedał Ci marihuanę zamiast suszu CBD.

Szara Strefa Prawna

Prawo antynarkotykowe pozwala na sprzedaż CBD – o ile „służy wyłącznie celom handlowym lub naukowym, które wykluczają nadużycia w celach odurzających”. W przypadku wyjątków w prawie dotyczącym konopi przemysłowych, władze wyobraziły sobie, że są one przeznaczone do przetworu przemysłowego.

Nigdy nie myślano, że ludzie będą palić konopie przemysłowe, czyli popularny susz CBD. CBD nie odurza, ale działa relaksująco i antyskurczowo. To stworzyło szarą strefę prawną. Kluczowe pytanie jest następujące: Czy sprzedaż suszu CBD klientom jest celem handlowym? To dwie różne rzeczy. Dla przykładu, jakie są z tego konsekwencje, w marcu 2019 roku w Niemczech prokuratura wszczęła postępowanie przygotowawcze w związku ze sprzedażą produktów zawierających CBD przeciwko lokalnemu operatorowi headshopu, który prowadzi kilka kolejnych sklepów w różnych miastach w całych Niemczech. Szereg innych prokuratur poszło za tym przykładem i wszczęło wstępne postępowanie przeciwko usługodawcom.

Cannabidiol nie jest psychoaktywny. Dlaczego więc susz CBD jest w Polsce tak popularny i każdy go chce mieć? Bez efektu odurzenia na susz CBD nie byłoby tak dużego popytu.

Oceń
[Głosów: 7 Ocena: 5]